wtorek, 24 czerwca 2014

Malinka ...

A czy Ty potrafisz robić takie malinki jak nasz Dolar? :) Psiak bawi się ostatnio w podszczypywanie ... czego efekty widać na zdjęciu poniżej :)



piątek, 20 czerwca 2014

Napuchnięty Dolar po użądleniu

Wczoraj Dolar napędził nam nieco stracha. Rano, jak zwykle biegał sobie po podwórku obwąchując i wyżerając co się tylko da ... Około godziny 11-stej wychodzę i patrzę, a on ma mordę napuchniętą, jak jakiś rasowy bokser po ciężkiej walce. Zaniepokoiło nas to, ponieważ opuchlizna pojawiła się momentalnie, a pies zrobił się nieco osowiały i widać było, że pysk go swędzi, ponieważ co chwilę ocierał nim o trawę. Dał się jednak dotknąć, nie widać było, że coś go boli. Dzień wcześniej Dolar został zakropiony przeciwko pchłom i kleszczom, ale otrzymał ten sam środek, co poprzednio, więc wykluczyliśmy reakcję organizmu na ten preparat. Podejrzenie padło więc na użądlenie przez jakiegoś latającego owada zwłaszcza, że Dolar lubi gonić pszczółki, a poza tym ostatnio pożera namiętnie kwiatki teściowej, w których owady również buszują. Mąż wykonał jeszcze konsultacyjny telefon do hodowczyni, ale w zasadzie potwierdziła nasze przypuszczenia (sugerując też ugryzienie przez mrówki - co wykluczyliśmy, gdyż czerwonych mrówek u nas nie widzieliśmy), kazała obserwować psiaka i gdyby mu się pogarszało, pojechać do weterynarza po środek odczulający. 
Na szczęście po godzinie już było widać, że opuchlizna zaczyna powoli ustępować. Ukąszenie musiało nastąpić po prawej stronie pyska, ponieważ ta była zdecydowanie bardziej opuchnięta i na tej stronie opuchlizna utrzymywała się dłużej. Wieczorem już nie było w zasadzie już żadnego śladu po opuchliźnie, Dolarowi humor dopisywał, nawet obejrzał ze mną mecz Anglii z Urugwajem, namiętnie pożerając swoją ulubioną kość :) Zobaczcie, jak psiak wyglądał ... jak jakiś buldog a nie labrador :)

czwartek, 12 czerwca 2014

Dolar w basenie ...

Wszyscy sąsiedzi dookoła nas mają baseny w ogródkach ... stwierdziliśmy, że nie możemy być od nich gorsi i też kupiliśmy basen ... ale dla psa :)
Dolar początkowo traktował go jak dużą miskę z wodą, ale po paru minutach nie odmówił pomoczenia łap i tak sobie co chwilę w nim brodzi, jak bociek po mokrej łące :)

środa, 11 czerwca 2014

Kranówa najlepsza :)

Dolarowi upały dają się we znaki. Dzięki nim też odkrył coś tak cudownego, jak woda z kranu puszczona pod sporym ciśnieniem :) Miał ubaw po pachy, a my stwierdziliśmy po tej zabawie, że mokry pies, to szczęśliwy pies :) Zresztą zobaczcie sami na filmie i zdjęciach.


wtorek, 10 czerwca 2014

Dolar psotnik ...

No może psotnik to za duże słowo, pies po prostu czasem się nudzi i szuka sobie rozrywki :) A że rozrywką jest darcie kartonów, zjadanie kwiatków, obgryzanie winogrona, wykopywanie ziemi z doniczek i wyciąganie z różnych zakamarków rzeczy, o których istnieniu już dawno zapomnieliśmy, to już inna sprawa :) Zresztą ... zobaczcie sami :)

Cisza przed burzą :)


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Nauka pływania w muszelce ... :)

W ostatnich dniach pogoda w końcu zaczęła nas rozpieszczać i temperatura podskoczyła do takiej wysokości, że wszystkim dało się to we znaki ... nawet Dolarowi :) Chcąc dać psu choć trochę ochłody w taki upalny dzień postanowiliśmy zorganizować mu mini basen ... w muszelce :) To co się działo - ciężko opisać słowami :) Radość, radość i jeszcze raz radość po uszy !!! Zresztą zobaczcie sami urywek basenowych szaleństw Dolara oraz kilka ujęć z jego ciocią Tonfą (w połowie labradorką:).

Kopa Biskupia zdobyta !

W minioną sobotę, korzystając w pięknej pogody postanowiliśmy sprawdzić, jak Dolar będzie się sprawował na nieco dłuższej, górskiej wycieczce. Wybraliśmy się na Jarnołtówka, tam zostawiliśmy samochód, a potem już tylko pięliśmy się w górę na Biskupią Kopę. Dolar szedł bardzo dzielnie i energicznie, mimo wysokiej temperatury. W drodze na szczyt mieliśmy jedną dłuższą przerwę na uzupełnienie płynów i odpoczynek, którego w sumie pies jakoś specjalnie nie potrzebował. Na samym szczycie również chwila na odsapnięcie i potem powrót z przerwą na psi obiad. Dolar był bardzo grzeczny, słuchał komend, nie rzucał się na turystów, których mijaliśmy po drodze, bardzo pozytywnie też reagował na obecność innych psów ... to cieszy :) Jak wróciliśmy do domu to padł, jak mucha ... nawet grill i smażona kiełbaska go nie ruszały. Nie odpuścił jednak jeszcze wieczornego spaceru i bardzo chętnie wziął w nim udział. W niedzielę spał do 6:40 !!! SUKCES !!! Zapraszam do obejrzenia zdjęć z naszej wycieczki.

W drodze na szczyt ...


piątek, 6 czerwca 2014

Kły na horyzoncie ...

Dolarowe zęby rosną w oczach :) Kły pojawiły się na horyzoncie w zasadzie już na drugi dzień po utracie mleczaków. Zdjęcia, które możecie zobaczyć poniżej wykonałam wczoraj (5 czerwiec). Dolar był dość niecierpliwy w trakcie fotografowania, ale mam nadzieję, że to co najważniejsze uda się dostrzec. Udało mi się też uwiecznić kolejną utratę przedtrzonowca. Już się gubię powoli w tym uzębieniu :) Dziś mąż zauważył, że jeden z zębów trzonowych też niebawem wypadnie, ponieważ dość intensywnie się rusza.


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Dolar ... zawsze na straży prawa tzn. prania :)

I wszystko w temacie :)

Rach - ciach i po kłach ...

Dolar w ciągu ostatnich 3 dni stracił wszystkie mleczne kły, z czego trzy przy naszej małej pomocy. Na pierwszy rzut poszła górna szczęka i lewy kieł, wypadł nawet nie wiedzieliśmy kiedy. Potem już poszło łatwiej, prawy górny i dwa dolne - zęby te wręcz wisiały i trzymały się dosłownie na włosku. Widać, że Dolara to wkurza, bo ciężko było mu jeść i czymkolwiek się bawić. Z związku z tym mąż te kły mu po prostu wyjął, pies nawet nie jęknął, a nawet był nam wdzięczny za pomoc, bo w końcu nic nie podwijało mu się pod wargę ani nie drażniło języka. Górne, stałe kły już widać na horyzoncie, a dół pewnie pojawi się lada moment ... zobaczcie, jak to obecnie wygląda na poniższych zdjęciach.

Brak górnego kła - lewa strona